Miasto nie będzie żałować pieniędzy na łatanie ulic
Na półmetku najostrzejszej od lat zimy drogowcy naliczyli już blisko osiem tysięcy dziur na wrocławskich ulicach. Rekord padł na Opolskiej i Avicenny, gdzie było około 100 ubytków, niewiele lepiej jest na Czekoladowej. ZDiUM jednak zapewnia, że pieniędzy na łatanie dróg nie braknie.
Zarz±d Dróg i Utrzymania Miasta prowadzi statystyki dziur na ulicach. Jednak jak na razie tylko w nielicznych przypadkach zleca ich łatanie.
- Cały czas monitorujemy sytuację. Nasi inspektorzy jeżdż± po mie¶cie i sporz±dzaj± raporty. Jednak łatanie na większ± skalę rozpocznie się najprawdopodobniej dopiero w marcu, bo naprawa nawierzchni przy obecnych temperaturach byłaby wyrzucaniem pieniędzy w błoto - tłumaczy Ewa Mazur, rzeczniczka ZDiUM.
Żeby skutecznie załatać dziurę, temperatura musi mieć minimum plus pięć stopni. Dlatego brygady remontowe wysyłane s± teraz wył±cznie do dziur, które zagrażaj± bezpieczeństwu kierowców. ZDiUM klasyfikuje je jako tzw. ubytki kategorii A, z których napraw± nie można czekać. Łata się je specjaln± mas±, przy układaniu której nie przeszkadzaj± mrozy. Problem w tym, że nie jest ona zbyt trwała, wytrzymuje często tylko kilka tygodni. Może się więc okazać, że łatane teraz jezdnie wiosn± znów trzeba będzie naprawiać. Zimowa masa jest przy tym niewiele tańsza od tradycyjnej. W przypadku pierwszej naprawa metra kwadratowego jezdni kosztuje 70 zł, przy wykorzystaniu drugiej jest 30 zł drożej.
- Dlatego na razie łatamy tylko najbardziej głębokie dziury i takie, których nie można wygrodzić, bo znacznie utrudniałoby to ruch - mówi Ewa Mazur.
Na ul. Opolskiej jezdnia rozpadła się w tylu miejscach, że trzeba byłoby j± cał± zastawić barierkami. Niektórych dziur nie sposób było omin±ć, bo wpadało się w kolejne. Kierowcy niszczyli opony i felgi, ale choć Opolska to fragment drogi krajowej, min±ł co najmniej tydzień, nim ZDiUM zlecił tam naprawę nawierzchni. Inspektorzy zarz±du dróg naliczyli tam około 100 ubytków. Podobny kłopot jest z ul. Czekoladow±, gdzie jest kilkadziesi±t dziur. Nie wiadomo jednak, czy zostan± załatane, bo ulica potrzebuje bardziej gruntownego remontu. Wci±ż jednak brakuje na to pieniędzy. Z roku na rok prace s± przekładane, choć s± tam już takie wertepy, że trudno utrzymać kierownicę podczas jazdy. - Je¶li ulica byłaby przebudowywana w przyszłym roku, to drobny remont mijałby się teraz z celem - uważa Mazur.
Na załatanie czeka we Wrocławiu już blisko osiem tysięcy dziur. A do końca zimy z pewno¶ci± będzie ich dużo więcej. Ryszard Butkiewicz, dyrektor firmy Remdro, której miasto zleciło remonty na Starym Mie¶cie i w ¦ródmie¶ciu: - Najgorsze dopiero przed nami. Do tej pory rzadko zdarzały się tzw. przej¶cia przez zero, czyli zmiany temperatury od ujemnej do dodatniej, a takie wahania najbardziej szkodz± ulicom. Wkrótce będzie się robiło coraz cieplej, chwyci odwilż, ale nocami nadal mog± być przymrozki. Woda z roztopów pozamarza i rozsadzi nawierzchnie.
W 2008 roku miasto wydało na naprawę ulic i chodników po zimie 30 mln zł, w ubiegłym - 28 mln zł. Natomiast tej zimy ZDiUM dostał na łatanie dziur na razie tylko 2,5 mln zł. Ryszard Geppert, prezes firmy Remat, twierdzi, że to stanowczo za mało, bo takiego wysypu dziur, jak w tym roku nie było dawno: - Na niektórych ulicach wyrwy s± głębokie na pół koła. Bardzo niebezpiecznie się jeĽdzi. A miasto ewidentnie próbuje na tym oszczędzać. Bywa, że cały chodnik się zapadł, a ZDiUM zleca nam wymianę trzech płytek. Do tego nawet na takie prace musimy mieć pisemn± zgodę samego dyrektora naczelnego.
Ewa Mazur zapewnia jednak, że z łataniem dziur po zimie nie powinno być kłopotu: - Na razie dostali¶my na te prace 2,5 miliona, ale otrzymali¶my zapewnienie, że je¶li tych pieniędzy zabraknie, miasto przekaże nam kolejne ¶rodki z rezerwy budżetowej. Mamy dostać tyle, ile będziemy potrzebować.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
¬ródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
Dodał: Piotr Nawrotek